Whisky and Wine Place Logo
Zapraszamy do największego stacjonarnego sklepu z whisky w Polsce - kliknij!
Wypijesz? Nie, zainwestuję!
z dnia:2009-08-04
Polacy zaczynają inwestować w wino. Odpowiednie zakupy pod okiem doradcy mogą dać nawet kilkaset procent zysku. Pod warunkiem, że oprzemy się pokusie i nie sprowadzimy cennego trunku do domu

Z Krzysztofem Maruszewskim, znawcą rynku wina z firmy Wealth Solutions, która doradza w winnych inwestycjach, rozmawia Michał Stangret

Inwestowanie w wino to chyba wymysł bogaczy?

- Tak się może wydawać, ale prawda jest taka, że w wino inwestuje już cały przekrój społeczeństwa. Szukamy dziś alternatywnych form inwestycji, które nie byłyby związane z rynkiem akcji. Przychodzą więc do nas i lekarze i przedsiębiorcy, nauczyciele, a nawet studenci, którzy chcą w ten sposób ulokować zarobione podczas wakacji oszczędności. O ile jeszcze rok, dwa lata temu mieliśmy kilku klientów tygodniowo, dziś - już kilkudziesięciu.

Mówicie im, do którego sklepu mają pójść i które wino kupić?

- Win pod inwestycję na próżno szukać na półkach w sklepach. Muszą być najwyższej jakości i pochodzić z najlepszych winnic. W grę wchodzą te z rejonu Bordeaux-Medoc, Saint-Émilion, część win burgundzkich. Handel nimi odbywa się na giełdach towarowych np. w Londynie, Chicago czy Singapurze, gdzie zwykły Kowalski wstępu nie ma. Zakupu dokonują więc za niego wyspecjalizowani brokerzy, jak nasza firma.
Ile kosztuje takie wino?

- Jedna skrzynka - bo handel winami odbywa się w skrzyniach - całkiem przyzwoitego wina inwestycyjnego z 2008 r. kosztuje już od 3-4 tys. zł. Wewnątrz jest 12 butelek po 0,75 l. Można też kupić połowę skrzyni albo nawet jedną butelkę, z tym że potem trudniej to sprzedać. Klienci inwestują średnio od 5 do 30 tys. zł.

Ile można zarobić?

- Cena odpowiednika (z 2005 r.) wina, o którym mówiłem, w ciągu 3 lat dała 250 proc. zysku. Wartość wina Lafite Rothschild wzrosła w ciągu 5 lat 4-krotnie, Carruades de Lafite - 6-krotnie.

Ale musi być też ryzyko?

- Największe dotyczy tych win, które leżakują jeszcze w beczkach. Przed butelkowaniem czeka je ocena ekspertów. Potencjalna strata, ale też zysk z inwestycji w takie wino, są proporcjonalnie wyższe. Jednak strata rzędu 40 proc. - jak to bywa w kryzysie z akcjami - jest bardzo mało prawdopodobna. Generalnie od 20 lat, niezależnie od turbulencji na rynkach akcji, indeksy cen win nie notowały większych spadków.

W ostateczności stratne wino można przecież wypić.

- Oczywiście. Ale najczęściej inwestorzy w ogóle zakupionego wina nie widzą. Trafia ono na przechowanie do jednej z kilku w Europie certyfikowanych piwnic. Najczęściej jest już tam w momencie zakupu, a zmienia się tylko naklejka z nazwiskiem nowego właściciela. Przechowalnie win to takie wielkie molochy, które zapewniają trunkowi optymalne warunki, temperaturę, wilgotność a także ubezpieczenie. Oczywiście można sobie zażyczyć przysłanie wina do domu, z tym, że zostanie ono potem wycenione nawet o 20-30 proc. niżej, więc to się nie opłaca.


Źródło: Dziennik Metro



cofnij
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies, które umożliwiają prawidłowe działanie portalu oraz dostosowanie treści do potrzeb użytkownika. W każdej chwili można zmienić ustawienia dotyczące cookies tak, aby nie były one zapisywane. Korzystanie ze strony bez zastosowania takich zmian, oznacza, że cookies zostaną zapisane. Dowiedz się więcej.

Zamknij powiadomienie
|Strona główna|Mapa strony|O stowarzyszeniu|Strefa dla Członków|Alkohole|Tytoń|Nowości|Zdjęcia|
|Forum|Księga gości|Linki|Szkolenia|Kontakt|Polityka Cookies|
|Degustacje whisky|Degustacje win|Degustacje cygar|Degustacje trunków polskich|