Whisky and Wine Place Logo
Zapraszamy do największego stacjonarnego sklepu z whisky w Polsce - kliknij!
Szczeciński Polmos Padł
z dnia:2010-05-31
Sąd Okręgowy w Szczecinie zdecydował o likwidacji Polmosu. Prezes firmy twierdzi, że nie mógł dalej produkować wódki, bo nie dostał banderol. Urząd Celny zaprzecza. 70 osób załogi nie dostało wypłaty za ubiegły miesiąc
 Produkcja stanęła w ubiegłym tygodniu. Trzy dni temu prezes podpisał w sądzie wniosek o likwidację spółki. - Wniosek został złożony trzy miesiące temu. We wtorek na niejawnym posiedzeniu zapadła decyzja o zamianie upadłości z układem z wierzycielami na upadłość z likwidacją spółki - informuje sędzia Elżbieta Zywar z sądu okręgowego.

Co oznacza likwidacja?

W chwili uprawomocnia się tej decyzji, a stanie się to siedem dni od momentu, gdy doręczona ona będzie do Polmosu i wszystkich wierzycieli, pieczę nad majątkiem przejmie syndyk. Jego zadaniem będzie sprzedać jak najkorzystniej majątek spółki i spłacić jak najwięcej długów.
A majątek jest spory: czteropiętrowy budynek przy ul. Kolumba w Szczecinie, gdzie były magazyny, ponad hektar ziemi z zabudowaniami w centrum miasta pomiędzy ulicami Bolesława Śmiałego i Jagiellońską, ośrodek wypoczynkowy Zefir w Świnoujściu położony przy samej promenadzie. Być może jednak największą wartość stanowi ponad 500 tys. litrów spirytusu leżakującego w dębowych bekach w piwnicach wytwórni. To Starka - najmłodsze beczki mają po kilka lat, najstarsze 60!
- Ze sprzedaży tego majątku wierzyciele mogą więcej odzyskać niż w przypadku gdyby doszło do układu, przy zawarciu którego musieliby się zgodzić na redukcję zadłużenia - przekonuje sędzia Zywar.

Kto chce się uwłaszczyć?

Na tym nie koniec. Okazuje się, że jeszcze zanim sąd podjął decyzję o likwidacji, w Polmosie powstała nowa spółka, której celem jest przejęcie produkcji.
- Być może ta spółka kupi, a może wydzierżawi od syndyka część produkcyjną zakładu - wyjaśnia Piotr Winnicki, prezes Polmosu. To on stanął na czele nowej spółki.
Formalnie jest to spółka pracownicza, ale weszło do niej zaledwie 30 proc. 70-osobowej załogi.
- Ale za to pracę zachowają wszyscy - przekonana jest Anna Kowalska, szefowa OPZZ w Polmosie.
Ci, którzy do spółki nie chcieli wejść, mówią jednak anonimowo, że założenie jej i jednoczesna likwidacja zakładu, mogą oznaczać chęć uwłaszczenia majątku Polmosu.
- Tonący brzytwy się chwyta. To nasz sposób na uratowanie firmy - tłumaczy prezes Winnicki.

Kto mówi prawdę?

To jedna z najdłuższych i najdziwniejszych agonii. Firma umierała od 10 lat. Ministerstwo Skarbu Państwa podejmowało kilka prób prywatyzacji - zawsze bez skutku. Jednocześnie z roku na rok rosły długi.
- Już dawno przekroczyły 40 mln zł - mówi Piotr Winnicki.
Mimo tego od kilkunastu miesięcy spółka dostawała warunkową zgodę Urzędu Celnego na dalsze funkcjonowanie, produkowała i sprzedawała wódki. Aż do ubiegłego tygodnia. Co się stało?
- Nie dostaliśmy z Urzędu Celnego banderol, więc nie było sensu produkować alkoholu, który nie może być sprzedany - twierdzi Winnicki.
Rzeczniczka UC zaprzecza: - Na początku maja dostali zgodę na dalsze działanie i tyle banderol, o ile wnioskowali - zapewnia Monika Woźniak.
Prezes odpowiada, że banderole, które otrzymał, skończyły się w połowie miesiąca, wnioskował o następną partię, ale nie otrzymał nawet formalnej odpowiedzi na wniosek. - Poinformowano mnie jedynie telefonicznie, że nie dostanę ich, bo nie mamy zapłaconego VAT-u - wyjaśnia.
Załoga, choć nie dostała pensji za ubiegły miesiąc, na razie przychodzi do pracy. Myje okna, sprząta.

Starka

Szczeciński Polmos produkował m.in. wódkę Szambelan i Pomorską oraz whisky chamberlain. Wizytówką zakładu była Starka.
Jej narodziny miały miejsce w 1947 roku. Pierwsze Starki ujrzały światło dzienne w roku 1955. Wtedy to z wytwórni na ul. Jagiellońskiej wyszło na świat 5090 półlitrówek pięcioletniego produktu. Dwa lata później na rynku pokazała się dziesięcioletnia. W 1972 "piętnastkę" ochrzczono drugim imieniem - Jubileuszowa. Potem do coraz liczniejszej rodziny starek doszły: mająca 25 wiosen Piastowska, Patria (20 lat) i Banquet (30 lat).
W 1997 roku weszła na rynek "babcia z rodziny starek", którą od wlania do beczek trzymano w piwnicach przez pół wieku.
Przodkowie szczecińskiej Starki pochodzą ze wschodnich terenów dawnej Polski. Pierwsza wzmianka o rodzinie starek pojawiła się w XVII wieku. Wszystkie odmiany produkowane są z nierektyfikowanego spirytusu żytniego. Dojrzewają w piwnicach w stałej temperaturze (ok. 16 stopni) i wilgotności. Leżakują w dębowych beczkach, co przydaje im odpowiedniego smaku i śniadego koloru. Najtańsza półlitrowa butelka kosztuje ponad 40 zł, najdroższa "50" w kryształowych karafkach wraz z dwoma kielichami jest do nabycia za jedyne 2500 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin


cofnij
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies, które umożliwiają prawidłowe działanie portalu oraz dostosowanie treści do potrzeb użytkownika. W każdej chwili można zmienić ustawienia dotyczące cookies tak, aby nie były one zapisywane. Korzystanie ze strony bez zastosowania takich zmian, oznacza, że cookies zostaną zapisane. Dowiedz się więcej.

Zamknij powiadomienie
|Strona główna|Mapa strony|O stowarzyszeniu|Strefa dla Członków|Alkohole|Tytoń|Nowości|Zdjęcia|
|Forum|Księga gości|Linki|Szkolenia|Kontakt|Polityka Cookies|
|Degustacje whisky|Degustacje win|Degustacje cygar|Degustacje trunków polskich|