Whisky and Wine Place Logo
Zapraszamy do największego stacjonarnego sklepu z whisky w Polsce - kliknij!
Reaktywacja browaru w Lwówku Śląskim
z dnia:2010-06-22
Pierwsze partie naszego piwa sprzedaliśmy już pół roku temu – zapewnia Marek Jakubiak, właściciel reaktywowanego browaru w Lwówku Śląskim oraz browaru Ciechan z Ciechanowa. To właśnie browar z Mazowsza wyznacza kierunek, którym teraz mają podążać także we Lwówku. Ciechan zawojował rynek osiągając w ubiegłym roku 20 proc. wzrost sprzedaży, podczas gdy obroty całej branży piwowarskiej według różnych szacunków spadły o 8-12 proc. Browary regionalne, którym także wiedzie się lepiej niż ich wielkim koncernowym konkurentom, zawdzięczają swój sukces postawieniu na piwa warzone tradycyjnymi metodami.. To piwa dla koneserów szukającym w piwie czegoś więcej, a więc piwa niepasteryzowane, pszeniczne, miodowe a nawet jak w przypadku browaru Konstancin piwa Żytnie.
Reaktywacja browaru ma też niebagatelne znaczenie dla miasta. – Po pierwsze są to nowe miejsca pracy. Choć w browarze pracuje teraz tylko 30 osób, to w mieście, w którym jest 15 proc. bezrobocie każde miejsce pracy jest na wagę złota – mówi Ludwik Kaziów, burmistrz Lwówka Śląskiego. – Po drugie tradycja. Odkąd 1209 roku lwówecki browar otrzymał prawo warzenia piwa, produkcja trwała nieprzerwanie, nawet w czasie II Wojny Światowej. Dlatego cieszę się, że po tej przerwie tradycja zostanie zachowana. No i oczywiście browar i piwo są dla miasta nieocenioną promocją.
Burmistrz jest przekonany, że niedługo do tego dolnośląskiego miasteczka zaczną zjeżdżać tłumy turystów. Zwłaszcza, że nowy właściciel browaru nie ogranicza się tylko do produkowania piwa. Według planów na terenie zakładu powstanie muzeum, hotel i spa.
Czy na rynku piw niepasteryzowanych jest miejsce na kolejny produkt. – O to się nie boję. W tej chwili szacujemy, że popyt na piwa z Ciechanowa przewyższa podaż aż o 40 proc. Bardziej niepokoi mnie nieuczciwa, moim zdaniem, konkurencja ze strony wielkich koncernów, które coraz mocniej wchodzą na ten rynek, sprzedając piwa niepasteryzowane, ale zupełnie różne od tych warzonych w regionalnych browarach. Kasztelan czy Łomża to zupełnie inne piwa niż Lwówek czy np. Konstancin.
Niepasteryzowane znaczy lepsze? Na czym polega ta różnica? – Duże browary wprowadzając dogłębną filtrację uzyskały piwa o nawet półrocznym terminie ważności. Bo w tym piwie nie ma co się psuć – oburza się Marek Jakubiak.
– Dzięki odfiltrowaniu mikroorganizmów zapewniamy naszym konsumentom to, że piwo zachowuje swoje walory w czasie – odpowiada Melania Popiel z biura prasowego Carlsberg Polska,producenta piwa Kasztelan. – Nie podzielamy opinii, że obecność mikroorganizmów w ilościach, o których mówimy decyduje o smaku piwa. Ich obecność zapewne jednak decyduje o tym, jak szybko piwo się zepsuje.
- Smak może się nie specjalnie różnić, ale wartości, pod względem odżywczym, zdrowotnym bardzo się różnią – uważa Irena Galicka, główny technolog w browarze Lwówek Śląski. – Bo choć to jest napój alkoholowy, to mikroelementy, które pozostają w tym piwie korzystnie na prawidłowe funkcjonowanie organizmu.
Według wszystkich definicji pasteryzacja oznacza przedłużenie trwałości produktu poprzez podgrzanie. – Prawdą jest, że w środowisku piwowarów ultrafiltrację nazywa się czasami "zimną pasteryzacją". dlatego, że osiągnięty efekt jest podobny - przyznaje Popiel. Według Carlsberga fakt, że regionalne piwa niepoddawane są ultrafiltracji nie oznacza, że są one lepsze. – Browary te po prostu nie stać na odpowiedni sprzęt i technologię utrzymania higieny – twierdzi Popiel.
– Są różne metody wyjaławiania piwa. Piwo nie koniecznie musi być pasteryzowane by stracić swoje walory. Nie ważne czy drożdże potraktujemy chemią czy temperaturą. Ważne, że ich nie ma – kwituje Galicka, a Marek Jakubiak dodaje. – Przymiotnik „niepasteryzowane” stał się w Polsce synonimem świeżości. Wypracowały to małe browary przez lata warząc piwa o krótkim terminie ważności, które rzeczywiście były świeże, i które trzeba wypić w cztery-sześć tygodni od nalania.
Z kolei Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, a także członek zarządu browaru Kormoran, który posiada całą gamę piw warzonych tradycyjnymi metodami, konkurencji się nie obawia. – Każdy ma prawo szukać swojego miejsca na rynku, ale ostatecznie i tak zdecyduje konsument. Takie piwa jak Łomża, Bosman czy Kasztelan nie są warzone w standardzie browarów regionalnych i wymagający klienci szybko to dostrzegą.
Trudno dokładnie oszacować ile dziś wart jest w Polsce rynek piw niepasteryzowanych. W ogóle udział małych browarów w rynku piwa sięga dziś 3-4 proc., z których na piwa warzone tradycyjnie przypada najwyżej połowa. - Myślę, że już teraz perspektywy rozwoju tego rynku są ograniczone. Wzrost o jeden punkt procentowy byłoby sporym sukcesem, a w dłuższej perspektywie dobrze będzie, jeśli pięć procent wszystkich sprzedawanych w Polsce piw pochodziło by z browarów lokalnych.

Źródło: Rzeczpospolita OnLine, Piotr Szymaniak


cofnij
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies, które umożliwiają prawidłowe działanie portalu oraz dostosowanie treści do potrzeb użytkownika. W każdej chwili można zmienić ustawienia dotyczące cookies tak, aby nie były one zapisywane. Korzystanie ze strony bez zastosowania takich zmian, oznacza, że cookies zostaną zapisane. Dowiedz się więcej.

Zamknij powiadomienie
|Strona główna|Mapa strony|O stowarzyszeniu|Strefa dla Członków|Alkohole|Tytoń|Nowości|Zdjęcia|
|Forum|Księga gości|Linki|Szkolenia|Kontakt|Polityka Cookies|
|Degustacje whisky|Degustacje win|Degustacje cygar|Degustacje trunków polskich|