Whisky and Wine Place Logo
Zapraszamy do największego stacjonarnego sklepu z whisky w Polsce - kliknij!
Ostrzeżenia na etykietach oraz wyższe podatki
z dnia:2011-06-15

„Rz" dotarła do projektu WHO dotyczącego planu działań dla Europy, w tym Polski, w zakresie polityki alkoholowej na lata 2012 – 2020. Jego ostateczna wersja ma zostać przyjęta we wrześniu tego roku.
– Nie do przyjęcia jest wniosek WHO, że nie istnieje bezpieczny poziom spożycia alkoholu. Oznacza to bowiem nie walkę z nadużyciami, ale alkoholem jako takim – podkreśla Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy (PPS).
WHO proponuje, aby kraje europejskie walczyły z problemami alkoholowymi, podnosząc podatki. – Wyższe obciążenia przekładają się na wzrost szarej strefy i powodują, że konsumenci chętniej kupują alkohol nieznanego pochodzenia – ostrzega Wiwała.
Producenci wódki, którzy sprzedają coraz mniej na krajowym rynku (firma Nielsen podaje, że od kwietnia 2010 r. do maja 2011 r. spadek wyniósł 7,5 proc.), nie wyobrażają sobie kolejnej podwyżki akcyzy. Już teraz stawka tego podatku na wyroby spirytusowe w naszym kraju jest jedną z najwyższych w regionie. Wynosi 4,96 tys. zł na 100 litrów 100-proc. alkoholu. Dla porównania na Ukrainie jest to ok. 1,43 tys. zł.
Producentów alkoholu bulwersuje także propozycja WHO, aby na etykietach wina, wódki czy piwa znajdowały się ostrzeżenia o szkodliwości alkoholu. – Może skończy się na tym, że tak jak w przypadku papierosów w niektórych krajach na etykietach wódki znajdą się zdjęcia zniszczonej wątroby – obawia się Leszek Wiwała.
W Polsce niemal trzy lata temu pojawił się pomysł, aby umieszczać ostrzeżenia zdrowotne na etykietach alkoholi. Miały one zajmować najpierw 20, a następnie 15 proc. opakowania. Producenci wyrobów spirytusowych szacowali wówczas, że gdyby przepisy w takiej formie weszły w życie, kosztowałoby ich to 500 mln zł. Wydatki całej branży alkoholowej, m.in. na urządzenia do etykietowania i wycofanie nieoznakowanych produktów ze sklepów, mogłyby w sumie przekroczyć 1 mld zł.
W Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie usłyszeliśmy, że dobrze byłoby, aby projekt WHO został przedyskutowany z branżą. – W większości krajów europejskich, np. w Hiszpanii, tą problematyką zajmują się szerokie koalicje czy organizacje składające się z agend rządowych, producentów alkoholu, organizacji pozarządowych i środowisk zainteresowanych tą problematyką – podkreśla Dawid Piekarz, reprezentujący Browary Polskie.
PPS zwraca uwagę, że według obowiązującego stanowiska polski rząd nie popiera ostrzeżeń na opakowaniach. Co sądzi o całym projekcie WHO? – Nie znamy stanowiska polskiego rządu, ale nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do tej pory Polska nie zgłosiła uwag – mówi Wiwała.
Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów, w e-mailu do „Rz" wyjaśnił, że „polska polityka alkoholowa w dużej części pozostaje zbieżna z treściami zawartymi dokumencie, chociaż niektóre ze znajdujących się tam zapisów wykraczają poza stan prawny obowiązujący w Polsce". Szczegółów jednak nie ujawnił.
Dawid Piekarz zwraca uwagę, że restrykcje podatkowe czy marketingowe – co pokazują badania i doświadczenia innych krajów – nie wpływają na poziom spożycia alkoholu. – Lepszym sposobem jest edukacja – podkreśla Piekarz. Akcje tego typu od lat prowadzą w Polsce zarówno producenci wódki, jak i piwa.

rp.pl, Beata Drewnowska

cofnij
Na naszej stronie stosujemy pliki cookies, które umożliwiają prawidłowe działanie portalu oraz dostosowanie treści do potrzeb użytkownika. W każdej chwili można zmienić ustawienia dotyczące cookies tak, aby nie były one zapisywane. Korzystanie ze strony bez zastosowania takich zmian, oznacza, że cookies zostaną zapisane. Dowiedz się więcej.

Zamknij powiadomienie
|Strona główna|Mapa strony|O stowarzyszeniu|Strefa dla Członków|Alkohole|Tytoń|Nowości|Zdjęcia|
|Forum|Księga gości|Linki|Szkolenia|Kontakt|Polityka Cookies|
|Degustacje whisky|Degustacje win|Degustacje cygar|Degustacje trunków polskich|